"Chyba go zabiłeś". Oto kulisy zabójstwa w Wawrze

2 miesięcy temu 43

Data utworzenia: 18 listopada 2025, 19:37.

Prokuratura cały czas prowadzi czynności i kompletuje kolejne dowody w sprawie zabójstwa w warszawskiej dzielnicy Wawer. W sobotę znaleziono tam ciało 44-letniego Karola. Zarzuty w sprawie usłyszeli Artur S. i jego 22-letnia partnerka. Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. Jego partnerka dostała policyjny dozór. Tymczasem reporter "Faktu" dowiedział się nieoficjalnie, co działo się w domu chwilę przed zabójstwem oraz jak policjanci wpadli na trop pary.

Dramat w Wawrze. Karol zginął w swoim domu podczas libacji alkoholowej. Foto: Fakt.pl/Damian Ryndak/BRAK, Archiwum prywatne

Jak wiadomo, w sobotę przed południem w domu przy ulicy Łabędzia odbywała się impreza zakrapiana alkoholem. Uczestniczyli w niej 44-letni Karol, 37-letni Artur i jego 22-letnia dziewczyna. Nic nie zapowiadało, że dojdzie do tragedii. A jednak.

Podczas spotkania doszło do ostrej wymiany zdań. Utarczki słowne szybko przybierały na sile. W pewnym momencie nastąpił wybuchu agresji. Artur wraz z Karolem zaczęli się wyzywać i szarpać. Potem było tylko gorzej. Przepychanka szybko przerodziła się w jatkę. Obaj panowie zaczęli się bić. Niestety, cała sytuacja zakończyła się tragicznie. Chwilę później ciało Karola zostało znalezione w jego domu.

Wsiedli do taksówki i uciekli. "Chyba go zabiłeś"

Kiedy Karol leżał bezwładnie i nie dawał znaku życia u siebie w domu, Artur wraz ze swoją 22-letnią dziewczyną zadzwonili po taksówkę i uciekli. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł reporter "Faktu" wynika, że w trakcie podróży taksówką mieli rozmawiać o tym, co wydarzyło się w domu przy ulicy Łabędzia na warszawskim Wawrze. Dziewczyna miała powiedzieć do Artura: "Chyba go zabiłeś". To zaniepokoiło kierowcę, który od razu postanowił zgłosić sprawę na policję. Funkcjonariusze z Pragi-Południe przyjęli zgłoszenie i natychmiast ruszyli do akcji. Skoordynowali siły i błyskawicznie dotarli na miejsce, gdzie znajdowali się podejrzani. Artur i jego dziewczyna zostali zatrzymani. Obydwoje byli pod wpływem alkoholu. Po wytrzeźwieniu zostali doprowadzeni do prokuratury i usłyszeli zarzuty. 37-latkowi prokurator postawił zarzut zabójstwa, a jego dziewczynie nieudzielenia pomocy. Artur S. trafił za kratki na trzy miesiące. Jego 22-letnia partnerka dostała policyjny dozór.

U Karola często bywała policja. Żona go zostawiła

Jak dowiedział się reporter "Faktu" od osób, które znały Karola, Artur mieszkał u niego od czerwca tego roku. Wspólnie mieli pić i imprezować. W grę miały wchodzić też inne używki. Żona odeszła od Karola wraz z 12-letnią córką. Twierdziła, że nie dało się z nim żyć. W ostatnim czasie mężczyzna skarżył się kolegom, że musi płacić wysokie alimenty, a nie ma z czego. Zanim żona, Agnieszka, go zostawiła, w przeszłości w jego domu często miała bywać policja z powodu rodzinnych kłótni.

Zamieszkał z 44-latkiem, a potem miał go zabić. Kulisy głośnego morderstwa przerażają

Makabryczne odkrycie w stołecznym budynku. Są pierwsze informacje

/4

Damian Ryndak / -

22-latka usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy. Dostała policyjny dozór.

/4

Damian Ryndak / -

Para mijała się przed budynkiem prokuratury. Artur usłyszał zarzut zabójstwa i został aresztowany.

/4

- / Archiwum prywatne

Karol nie żyje po imprezie zakrapianej alkoholem.

/4

Materiały redakcyjne

W tym domu miało dojść do zabójstwa.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło