W piątek Polacy zmierzą się z gospodarzami w ćwierćfinale turnieju United Cup rozgrywanego w Australii. Nasi zawodnicy wygrali oba mecze grupowe z Niemcami (3:0) i Holandią (3:0). Australijczycy także nie zaznali jeszcze porażki, zwyciężając w grupie z Norwegią (2:1) i Czechami (2:1). Biało-czerwoni mogli jednak zagrać w 1/4 imprezy z czeskimi tenisistami, ale ci prawdopodobnie zdecydowali się uniknąć tego pojedynku.
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"
Australia czy Czechy?
Zgodnie z regulaminem United Cup do ćwierćfinałów awansowali zwycięzcy sześciu grup oraz dwie ekipy z drugich miejsc - jedna z grup, której spotkania rozgrywano w Perth, druga z Sydney. Z układu drabinki wynikało, że najlepsza ekipa z naszej grupy F (Polska, Niemcy, Holandia) trafi na zwycięzcę grupy D (Norwegia, Czechy, Australia). Jednocześnie wiadomo było, że najlepszy drugi zespół z Sydney wpadnie na reprezentację, która wygrała grupę B (Belgia, Chiny, Kanada). Okazało się, że to Belgowie wyszli zwycięsko z rywalizacji z Chińczykami i Kanadyjczykami.
Wszystkie rozstrzygnięcia były już znane, gdy na kort wyszły drużyny Australii i Czech w ostatnim meczu swojej grupy. Alex de Minaur ku radości gospodarzy pokonał w singlu Jakuba Mensika 6:4, 6:1. Po chwili wśród pań Barbora Krejcikova ograła Maję Joint także 6:4, 6:1. W tej sytuacji o wyniku meczu reprezentacyjnego miał zadecydować mecz miksta. Czesi jednak jeszcze przed rozpoczęciem gry mieszanej byli pewni, że drugie miejsce w tej grupie da im awans do ćwierćfinału. To dlatego, że w przypadku przegranej z Australijczykami mieliby najlepszy bilans ze wszystkich ekip z Sydney, które nie wygrały swoich grup.
W tej sytuacji kapitan czeskiej kadry zdecydował się wystawić na miksta rezerwowych. Nie zagrali ci, którzy są najmocniejsi w grze podwójnej - Barbora Krejcikova, siedmiokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w deblu i Adam Pavlasek (51. w grze podwójnej) - do końca zeszłego roku partner Jana Zielińskiego. Krejcikova oraz Pavlasek zostali wcześniej wystawieni na mecz z Norwegią. Z Australijczykami na korcie pojawili się zaś Miriam Skoch (64. w deblu) oraz Dalibor Svrcina (93. w singlu, 491. w deblu). Co nie może dziwić, Czesi tego miksta przegrali i to wyraźnie 2:6, 3:6. Australia postawiła bowiem na Storm Hunter (32. deblistka świata) oraz Alexa de Minaura. Ten rzadko gra w debla, ale to czołowy singlista świata i nie odstawał od koleżanki.
Lepsza drabinka to nie wszystko
Tym sposobem Australijczycy wygrali z Czechami spotkanie grupowe, a to pozwoliło im zostać najlepszą ekipą w grupie D. Czy też mogli wystawić rezerwy na miksta? Nie mogli, bo gdyby go przegrali, z bilansem 1 zwycięstwo - 1 porażka, 3 wygrane pojedyncze mecze - 3 przegrane pojedyncze mecze nie weszliby do ćwierćfinału. To dlatego, że z Norwegami zwyciężyli tylko 2:1, tracąc punkt w męskim singlu, gdy Casper Ruud pokonał Alexa de Minaura 6:3, 6:3.
Czesi zaś z bilansem 1-1, 4-2 okazali się najlepsi wśród reprezentacji z drugich miejsc w Sydney i nie dość, że awansowali do ćwierćfinału, to jeszcze wpadli na Belgię. Australia z kolei po wygraniu grupy trafiła w drabince na Polskę. Dlaczego to było w teorii korzystne dla Czechów? Belgowie to 42. na świecie Zizou Bergs i 19. w rankingu Elise Mertens. Hubert Hurkacz zaś imponuje po powrocie do gry, pokonał w United Cup Alexandra Zvereva, trzeciego tenisistę świata oraz Tallona Griekspoora, w obu meczach serwując po 21 asów. O atucie naszej kadry w postaci Igi Świątek nie trzeba wspominać.
Dodatkowo warto zauważyć, że dolna część drabinki United Cup z Czechami i Belgią wydaje się być łatwiejsza. Lepsza z tych ekip w półfinale miała wpaść na rewelację imprezy Szwajcarię lub Argentynę. Z kolei u góry Amerykanie lub Grecy mieli w spotkaniu o finał rywalizować z Polską lub Australią.
Czytaj także: Artur Boruc w wywiadzie szczerze o życiu po karierze
Teoria wyglądała atrakcyjnie dla czeskich tenisistów, ale problem w tym, że w czwartek przegrali z Belgią 1:2. Już po meczach singlowych było wiadomo, że nasi południowi sąsiedzi wracają do domu. Najpierw Mensik przegrał z Bergsem 2:6, 6:7, a następnie Krejcikova uległa Mertens 7:5, 1:6, 5:7. Na osłodę Czesi wygrali miksta, który jednak już nic nie zmienił. To Belgowie wystąpią w półfinale, a ich rywalami będą Szwajcarzy. W drugim półfinale zameldowali się już Amerykanie i czekają na Polaków lub Australijczyków.
Kto zagra z USA?
Podejrzenia o odpuszczenie miksta przez Czechów mogły pojawić się tylko dlatego, że regulamin rozgrywek okazał się niedoskonały. Zasady kwalifikacji do ćwierćfinałów sprawiły bowiem, że jedna z drużyn miała w rzeczywistości szansę wybrać sobie, z kim woli zagrać w fazie play-off. Być może na przyszłość do rozważenia z punktu widzenia organizatorów byłoby podjęcie decyzji o zmniejszeniu turnieju do 16 ekip i podział na cztery grupy. To ograniczy kontrowersje, jakie pojawiły się w tegorocznej edycji United Cup.
Swoją drogą takiego składu półfinału, jak Szwajcaria - Belgia, mało kto się spodziewał. Helweci pokonali w grupie m.in. Włochów, którzy należeli do faworytów zawodów. Włoszki od dwóch lat są niepokonane w drużynowych rozgrywkach Pucharu Billie Jean King, a ich koledzy od trzech lat w Pucharze Davisa. To jednak nie przełożyło się na występy damsko-męskie w Australii.
Nasi tenisiści będą rywalizować z Australijczykami od godziny 7:30 czasu polskiego. Najpierw na kort wyjdzie Iga Świątek, by zagrać z Mają Joint. Następnie Hubert Hurkacz zmierzy się z Alexem de Minaurem. Na koniec mikst, który może, ale nie musi decydować o końcowym wyniku spotkania. Zgłoszeni zostali Świątek i Hurkacz, a po drugiej stronie Storm Hunter i John-Patrick Smith. Relacje w Sport.pl, transmisja w Polsacie Sport.

18 godziny temu
9







English (US) ·
Polish (PL) ·