Były szef brytyjskiego wywiadu pewny ws. Putina. Kreml przez lata przekonywał, że to teorie spiskowe

20 godziny temu 7

Były szef brytyjskiego wywiadu ocenił, że wykorzystywanie sobowtórów przez Władimira Putina jest „całkiem logiczne”. Sir Richard Dearlove jest przekonany, że prezydent Rosji byłby celem ataków Ukraińców, gdyby ci wiedzieli, gdzie znajduje się rosyjski przywódca.

Były szef MI6 sir Richard Dearlove w wywiadzie dla The Sun zgodził się z raportami ukraińskich agencji wywiadowczych, zgodnie z którymi Władimir Putin wykorzystuje sobowtórów z obawy przed zamachami. – Będą sytuacje, w zależności od okoliczności, kiedy z pewnością, ze względów bezpieczeństwa, będzie korzystał z usług sobowtóra. To niemal normalny środek bezpieczeństwa dla kogoś takiego jak Putin, który jest bardzo widocznym celem – skomentował Dearlove.

Były szef brytyjskiego wywiadu przypomniał, że „zamachy były przez wiele lat dość powszechną częścią rosyjskiej polityki”. Według zachodnich urzędników i ekspertów ds. bezpieczeństwa to ryzyko tylko wzrosło od początku wojny w Ukrainie. Kijów wielokrotnie wykazał się zdolnością do przeprowadzania ataków w głębi terytorium Rosji, co podsyca obawy Kremla dotyczące podatności Putina na zagrożenia, zwłaszcza w miejscach otwartych lub słabo kontrolowanych.

Były szef brytyjskiego wywiadu o sobowtórach Władimira Putina. „To całkiem logiczne”

Zdaniem Dearlove’a rosyjski prezydent „byłby również celem ataku dronów, gdyby Ukraińcy wiedzieli dokładnie, gdzie się znajduje Putin”. – Uważam więc za całkiem logiczne, że w pewnych okolicznościach korzysta on z usług sobowtóra – mówił były szef MI6. Kreml zawsze odrzucał takie twierdzenia przekonując, że to teorie spiskowe, ale ostatnie doniesienia sugerują, że rosyjskie służby bezpieczeństwa zaostrzyły protokoły dotyczące przemieszczania się rosyjskiego przywódcy.

Wystąpienia Putina są coraz bardziej wyreżyserowane i poddawane intensywnej cenzurze przez państwowe media. Dearlove ocenił, że sobowtóry prawdopodobnie nie są wykorzystywane w dyplomacji opartej na bliskich kontaktach lub podczas wrażliwych spotkań, bo oszustwo byłoby zbyt trudne do utrzymania. Chodzi np. o spotkania twarzą w twarz.

Prezydent Rosji korzysta z sobowtórów? Były szef MI6 potwierdza

– Ale powiedzmy, że ktoś spaceruje po fabryce samochodów lub odwiedza plac zabaw dla dzieci – szczególnie jeśli jest to impreza plenerowa, a prasa znajduje się w pewnej odległości. Ma to znaczenie dla bezpieczeństwa – tłumaczył były szef brytyjskiego wywiadu. Dearlove stwierdził, że „nie można mieć pewności, że uda się całkowicie kontrolować otoczenie, szczególnie przed atakiem dronów, więc w takitch sytuacjach Putin korzystałby z usług sobowtóra”.

Czytaj też:
Łukaszenka ocalił Putina? „To nie była tylko jakaś wiejska plotka”
Czytaj też:
Rosyjska propaganda kradnie okładki „Wprost”. „Obrzydliwa manipulacja”

Przeczytaj źródło