Karolina Rogaska, dziennikarka „Newsweeka”, opublikowała w mediach społecznościowych nagranie swojej rozmowy telefonicznej z Marcinem Kąckim. Według Rogaskiej zapis audio ma wskazywać, że reporter przyznał się do niewłaściwego zachowania wobec niej. To ponownie rozpala spór, który od kilku lat dzieli środowisko dziennikarskie.
We wpisie Rogaska wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się ujawnić nagranie. Jak pisze, spodziewała się, że w przygotowywanej przez Kąckiego książce „będą na mnie wylewane pomyje”, lecz nie zakładała tak „skandalicznego odwrócenia narracji”. Stwierdziła również, że zamiast przepraszać, autor próbuje przedstawić ją w niekorzystnym świetle.
Do publikacji dołączyła nagraną rozmowę telefoniczną, która – jak twierdzi – była ich ostatnim kontaktem.
„To było przegięcie” – co padło na nagraniu?
Rozmowę zaczyna Karolina Rogaska, która tłumaczy, że oddzwania, bo Kącki wcześniej próbował się z nią skontaktować. Reporter pyta ją, czy to ona zgłaszała skargi w Polskiej Szkole Reportażu. Rogaska potwierdza, że przekazała koordynatorce swoje uwagi, ale nie wie, jakie działania podjęto dalej. Kącki przyznaje, że otrzymał w tej sprawie sygnały i proponuje spotkanie, żeby „zrobić rachunek sumienia”.
W pewnym momencie Rogaska mówi: „To co było przegięciem w tamtej sytuacji, to to że bez mojej zgody, trudno mi się to mówi, ale wyciągnąłeś penisa i sobie z******ś konia, mimo że nie miałam ochoty na seks”.
Reporter odpowiada: „Spotkaj się ze mną i powiedz mi to prosto w oczy. Gadasz z gościem, który ma cztery córki. Ja muszę to rozumieć”.
Dziennikarka naciska, by Kącki zrozumiał, jak poważne było to przekroczenie. „Zanim ta rozmowa się odbędzie, chciałabym, żebyś wiedział, że to było złe, co mi zrobiłeś” – mówi.
„To jest bezdyskusyjne. Nie mam prawa się bronić: alkoholem, zamkniętą przestrzenią, luzackim charakterem” – odpowiada Kącki.
Reporter deklaruje, że może spotkać się z Rogaską jak najszybciej, w miejscu, które ona sama uzna za bezpieczne. Początkowo umawiają się w kawiarni Hygge, jednak dziennikarka ostatecznie odwołuje spotkanie, wysyłając SMS:
„To dla mnie za trudne. (…) Mówiłam »nie«, ty się zmasturbowałeś, co było przekroczeniem. (…) Myślę, że jedyna rada, jaką mogę dać, to słuchać, jak ktoś mówi »nie« i tyle”.
Rogaska opublikowała również pełną treść wiadomości.
Wersja Marcina Kąckiego
Kącki odpowiedział na zarzuty w obszernym wpisie na portalu Facebook. Stwierdził, że Rogaska „wyjęła znów wachlarz oskarżeń” w momencie, gdy ukazała się jego książka przedstawiająca – jak twierdzi – „szerszy kontekst jej zachowań”.
Dziennikarz wrócił do wydarzeń z 2017 roku, kiedy to Rogaska, będąca wtedy studentką Polskiej Szkoły Reportażu, miała – jak pisze – w stanie nietrzeźwości zachowywać się wobec niego w sposób niestosowny podczas festiwalu w Miedziance. Twierdzi, że świadkiem była między innymi jego córka oraz inni uczestnicy wydarzenia, w tym Michał Nogaś.
Według Kąckiego, mimo tego incydentu Rogaska później zabiegała o dalszą współpracę. Opisał sytuację, kiedy – jak twierdzi – przyszła do jego mieszkania, będąc po alkoholu, nie chciała wyjść i „wlazła mu do łóżka”. Podkreśla, że nie wykonywał wobec niej żadnych gestów o charakterze seksualnym.
Kolejne spotkanie z Rogaską miało odbyć się rok później, kiedy „przysiadła się” do znajomych, mimo że – jak zaznaczył – prosił, by trzymano ją od niego z daleka.
Sprawa w prokuraturze i decyzje redakcji
Na początku 2025 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ umorzyła postępowanie w sprawie Kąckiego, powołując się na art. 17 paragraf 1 punkt 2 Kodeksu postępowania karnego, czyli brak znamion czynu zabronionego. Karolina Rogaska złożyła zażalenie na decyzję.
Równolegle Marcin Kącki opublikował na łamach „Gazety Wyborczej” obszerny autobiograficzny tekst, opisujący jego życie rodzinne, uzależnienia i relacje z kobietami. Rogaska zarzuciła mu wówczas, że nie przedstawił w tekście szczegółów ich wspólnej historii.
Po serii publicznych oskarżeń Polska Szkoła Reportażu zawiesiła współpracę z Kąckim, a kierownictwo „Gazety Wyborczej” poinformowało, że reporter został odsunięty od pracy redakcyjnej. W sierpniu redakcja ogłosiła ostateczne rozstanie z dziennikarzem, podkreślając, że powodem były kwestie zawodowe, a nie stawiane mu zarzuty.
Czytaj też:
Skandal z udziałem byłego dziekana wydziału UW. Prokuratura podjęła decyzjęCzytaj też:
Seksualne aluzje, zdjęcia i wpływy w kurii. Nowe zarzuty wobec znanego księdza



English (US) ·
Polish (PL) ·