Brudna praktyka chińskich służb. Byłego agenta spotkało to w Polsce. "Częste zjawisko"

2 miesięcy temu 33

Data utworzenia: 6 listopada 2025, 13:42.

Służby obcych państw wykorzystują różne metody, by pozyskać interesujące je informacje. Były agent CIA przyznał, że podczas pracy w Polsce był szpiegowany przez młodą Chinkę. Po tym jak zawiadomił władze, kobieta miała zostać wydalona z kraju. — To częste zjawisko — mówi "Faktowi" mjr Robert Cheda. Były oficer Agencji Wywiadu wyjaśnia, że wszędzie tam, gdzie funkcjonuje prostytucja i świadczone są różnego rodzaju usługi erotyczne, tam może działać obcy wywiad. — W niektórych krajach Europy operują tajne rezydentury chińskiej policji politycznej, które mają za zadanie kontrolowanie diaspory chińskiej pod kątem dysydentów, ale także użyteczności wywiadowczej — dodaje.

Były agent CIA był uwodzony przez Chinkę w Polsce. Ekspert mówi o działaniach obcego wywiadu. Foto: 123RF / Zuma Press

Były agent CIA J. Michael Waller w wywiadzie udzielonym Fox News przyznał, że w czasie pracy w Polsce nawiązała z nim kontakt pewna Chinka w wieku około 25 lat i — jak mówił — wydawała się zainteresowana jego działalnością. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że kobieta jest szpiegiem i doniósł na nią polskim władzom. Agent Waller powiedział, że polski rząd "wyrzucił ją z kraju w ciągu kilku dni". Jak zorientował się o niecnych zamiarach agentki? Młoda Chinka miała wiedzę o jego pochodzeniu, jak również o rzeczach, które pominięto w jego oficjalnym biogramie.

Czytaj też: Ingerencja obcych służb w Marsz Niepodległości? Były szef Agencji Wywiadu: z tym trzeba się liczyć

Tak pracują obce służby. "Uwiedzenie mieści się w chińskich metodach działania"

— To częste zjawisko. Musimy rozdzielić dwie sprawy: azjatycką imigrację, szczególnie chińską, i kwestie naturalizacji, czyli prawnego procesu nadania cudzoziemcowi obywatelstwa państwa, w którym mieszka. Z różnych powodów przestępczych, życiowych ci ludzie stają się naturalizować u nas poprzez małżeństwa, przez związki i to jest dosyć powszechne. Natomiast druga sprawa — uwiedzenie jakiegoś człowieka z dostępem do informacji — jak najbardziej mieści się w chińskich metodach działania — mówi nam były oficer Agencji Wywiadu mjr Robert Cheda.

Jak dodaje, do Pekinu płyną meldunki z niektórych salonów kosmetycznych i masaży. Pracownicy takich miejsc robią, co się im każe, bo część z nich ma wciąż rodziny w Chinach. Przypomina w tym kontekście aferę sprzed kilku lat. Pomiędzy 2022 a 2023 rokiem ujawniono w Europie skandal związany z istnieniem tajnych placówek (tzw. "posterunków policji") prowadzonych przez chińskie władze, m.in. w Holandii i — według niektórych doniesień — także w Belgii.

Biura chińskiej policji w Europie. "Kontrolują swoich obywateli za granicą"

Ujawniono, że w Amsterdamie i Rotterdamie działały nieoficjalne biura chińskiej policji. Oficjalnie oferowały swoim obywatelom pomoc administracyjną, ale miały służyć też do monitorowania i wywierania presji na przeciwników reżimu oraz dysydentów z Chin mieszkających na Zachodzie.

— Działające tam tajne rezydentury chińskiej policji politycznej mają za zadanie kontrolowanie diaspory chińskiej pod kątem dysydentów, ale także użyteczności wywiadowczej. I z reguły jest tak, że ci Chińczycy albo mają jakiś układ z chińskim wywiadem dla swojego dobra, albo po prostu pod jakąś groźbą, jeśli pojawi się interesujący człowiek z punktu wywiadowczego, to jest przez nich "obrabiany" — mówi nam ekspert.

— Taki człowiek może być też obiektem operacji chińskich służb specjalnych i zostać wprowadzony akurat do tego, a nie innego salonu. Wówczas obsłudze składa się "uprzejmą prośbę" o to, żeby tam się nim zajęli w sposób wskazany przez wywiad

— mówi "Faktowi" mjr Robert Cheda.

"Tam, gdzie jest prostytucja, tam łapy wsadza wywiad"

Podobne działania dotyczą nie tylko Chin, ale także Rosji. — Wszędzie tam, gdzie jest prostytucja, gdzie są jakiegoś rodzaju usługi erotyczne czy powiązane, tam łapy wsadza wywiad — dodaje.

Były oficer Agencji Wywiadu mówi nam, że agenci są specjalnie szkoleni, by nie dać się wykorzystać obcym służbom. — Muszą wykazać się ogromną czujnością. W tym przypadku Chinka była źle przeszkoloną albo podstawioną agentką, która spaliła się, bo nie była dobrze przygotowana. W Polsce mamy specjalne komórki wywiadu i kontrwywiadu zagranicznego, które trzymają rękę na pulsie. Reagują na sygnał oficera za granicą, że coś się wokół niego dzieje. Przede wszystkim każdy oficer wyjeżdżający za granicę przechodzi szkolenie — podsumowuje.

Cicha mobilizacja Putina wskoczyła na kolejny poziom. Nowy dekret dyktatora

/3

123RF / Zuma Press

/3

- / Zuma Press

/3

- / 123RF

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło