Krzysztof Bosak po wizycie Wołodymyra Zełenskiego w Polsce mówił, że była ona "pozbawiona politycznej treści" i "nie wzbudziła zainteresowania". Rosyjska propaganda cytuje słowa wicemarszałka polskiego Sejmu.
Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl | ria.ru
Bosak sceptyczny wobec wizyty Zełenskiego
Wołodymyr Zełenski w ubiegłym tygodniu odwiedzał Polskę. W Warszawie spotkał się z prezydentem i premierem, marszałkami Sejmu i Senatu, a towarzyszący mu szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha rozmawiał z Radosławem Sikorskim. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w Radiu Plus w poniedziałek ocenił, że wizyta Zełenskiego nie wzbudziła zainteresowania "ani w Rosji, ani a Ukrainie, ani nigdzie za granicą". - Nie zapadły żadne decyzje, nie zostało nic ogłoszone. Jest to wizyta w zasadzie pozbawiona jakiejś politycznej treści - stwierdził Bosak i dodał, że Zełenski "bez przerwy się z kimś spotyka", dlatego "nie podstaw, żeby nadawać jakiejś wagi temu spotkaniu" z Karolem Nawrockim.
"Nie wydarzyło się nic szczególnego"
- Moim zdaniem doszło do otwarcia pomiędzy prezydentem Nawrockim a prezydentem Zełenskim. Panowie wcześniej nie mieli ze sobą, zdaje się, spotkań. Natomiast moim zdaniem w relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą nie wydarzyło się nic szczególnego, co uzasadniałoby mówienie o nowym otwarciu - mówił Bosak. Jego wypowiedź wyłapała rosyjska propaganda.
Zobacz wideo Wbrew interesom USA Witkoff doradzał Rosjanom jak urobić Trumpa
Propaganda korzysta ze słów Bosaka
"Według wicemarszałka Sejmu wizyta Zełenskiego w Polsce nie miała żadnego znaczenia" - podała w poniedziałek państwowa agencja RIA Nowosti. W depeszy przytoczono całą wypowiedź Krzysztofa Bosaka. W tym samym tekście podano też, że polski prezydent "narzekał, że Ukraina nie docenia polskiej pomocy", a ukraińskiego prezydenta nazwano "przywódcą reżimu w Kijowie". RIA powołuje się na prawicowy serwis Niezależna.pl, za którym informuje, że Zełenski dostał od Karola Nawrockiego dwa tomy wydanej przez IPN publikacji "Dokumenty zbrodni wołyńskiej".
Kulisy spotkania Ukraińców z polskim rządem
"Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że rząd w Kijowie nie postrzega przekazania przez Polskę migów i sochojów jako argumentów za tym, by podzielić się wiedzą np. o pocisku Flamingo lub technologiach dronów przechwytujących. Strona ukraińska oczekuje inwestycji w spółki i projekty, które takimi tematami się zajmują. Jeden z rozmówców dziennika podał przykład Danii, która przy Flamingo zaoferowała Ukraińcom dostęp do zasobów produkcyjnych paliwa rakietowego. W Danii istnieją zakłady (w niejawnych lokalizacjach), pracujące na potrzeby ukraińskiego przemysłu dronowego i rakietowego. Budowany obecnie zakład ma zacząć dostarczać paliwo rakietowe jesienią 2026 roku. Również Polsce zaproponowano wejście w taki schemat - pisze "DGP". Ukraińsko - polską produkcją dronową miałyby zająć się zakłady dysponujące dostępem do wysokich ciśnień w Raciborzu.
Czytaj też: Zakończyły się negocjacje ws. Ukrainy. Za kulisami napięcia między ludźmi Trumpa
Źródła: RIA Nowosti, Radio Plus, IAR
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!







English (US) ·
Polish (PL) ·