Wychowanek Korony Kielce nie może zaliczyć swojej aktualnej piłkarskiej przygody do udanych. Karol Angielski nie do końca rozumie decyzje trenera cypryjskiego AEK-u Larnaka, z którym podczas jednego z treningów miał spięcie. Czy 29-latek już niedługo wróci na boiska PKO Ekstraklasy?
Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.pl
Sam zainteresowany nie wyklucza żadnej opcji. Być może wróci do Polski, ale bierze też pod uwagę opcję zagraniczną, z pozostaniem na Cyprze włącznie. Jego kontrakt wiążę go z AEK-iem Larnaka tylko do 30 czerwca 2026 roku.
Zobacz wideo Kto jest najlepszym komentatorem? "Ktoś powie, że Pełka, ktoś, że Święcicki, ktoś, że ja. Każdy ma rację"
"Czego bym nie zrobił, w kolejnym meczu i tak nie gram"
W obecnym sezonie Angielski, przy różnych okazjach, pojawił się łącznie na boisku w 23 meczach. Strzelił 5 goli i zaliczył 1 asystę. Jedno z jego trafień okazało się kluczowe i przyniosło cypryjskiemu klubowi prestiż i sporo pieniędzy - w decydującym spotkaniu przeciwko macedońskiemu Shkendija Tetovo Polak wpisał się na listę strzelców, dzięki czemu jego drużyna awansowała do 1/8 finału Ligi Konferencji.
- No, ale i ta bramka nie przekonała szkoleniowca, żeby dać mi szansę od początku. Może to dla niego za mało? Znowu dałem pozytywny sygnał, a dalej jestem rezerwowym - powiedział w rozmowie z TVP Sport.
We wcześniejszym fragmencie rozmowy Karol Angielski w bardziej dosadny sposób określił postępowanie trenera Imanola Idiakeza.
"Czego bym nie zrobił, w kolejnym meczu i tak nie gram. Nawet, gdy trener decydował się grać dwójką napastników, to dla mnie nie było miejsca, co dało mi do myślenia. Nie zbudowałem zaufania u trenera. Kiedy wystąpiłem w Superpucharze z Paphos i zdobyłem bramkę, to w następnym meczu wylądowałem na ławce" - podkreślił Angielski.
Były napastnik Piasta Gliwice, Wisły Płock czy Radomiaka ma pełną świadomość, w jakim miejscu się znajduje, także jeśli chodzi o jego własną karierę. - Nie chcę się skarżyć, ale nie wiem, czy trener jest sprawiedliwy. Skoro wchodzę z ławki i daję pozytywny impuls drużynie, strzelam gola na wagę trzech punktów, a następny mecz znowu zaczynam na ławce i się z niej nie podnoszę, by w kolejnym wejść na kilka minut, to w ten sposób nie buduje się zaufania i relacji. Rotacja w składzie jest, ale mnie właściwie nie dotyczy.
- Do tego doszło lekkie spięcie na treningu. Byłem sfaulowany, dostałem silnego kopniaka w ścięgno Achillesa, trener nie zareagował. Zwróciłem uwagę, że takie zagrania grożą urazem, a w zespole kontuzji jest aż nadto. Moja reakcja nie spodobała się szkoleniowcowi – spytał, czy jestem nieszczęśliwy w drużynie. Odpowiedziałem, żeby pokazał mi jednego szczęśliwego piłkarza siedzącego bez przerwy na ławce rezerwowych. Jeśli tacy są, to znaczy, że nie mają ambicji. Ja mam - powiedział Angielski.
29-latek jest wyceniany przez portal transfermarkt na 650 tysięcy euro. Czy znajdzie się klub, który wyłoży już teraz takie pieniądze za wychowanka Korony Kielce? A może uda się znaleźć inne wyjście z tej sytuacji i Karol Angielski wkrótce wróci do Polski?
PKO Ekstraklasa zagra ponownie w piątek 30 stycznia. Wtedy Zagłębie Lubin podejmie GKS Katowice (początek o 18), a także Radomiak u siebie powalczy z Arką Gdynia (start o 20.30).
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

3 tygodni temu
18




English (US) ·
Polish (PL) ·