Nad Polską zbiegło się kilka niepokojących zjawisk, które w najbliższych godzinach mogą zmienić codzienne funkcjonowanie milionów ludzi. To sytuacja, w której natura przestaje być tłem, a zaczyna być realnym przeciwnikiem – i to jednocześnie na wielu frontach.
- Dlaczego ta fala zimy jest groźniejsza niż poprzednie
- Które regiony znalazły się w strefie najwyższego ryzyka
- Jakie zagrożenia czekają mieszkańców i służby
Polska w objęciach ekstremalnej zimy: zagrożenie, które nie kończy się na jednym zjawisku
Obecna sytuacja meteorologiczna wyróżnia się na tle zwykłych zimowych epizodów tym, że łączy w sobie kilka skrajnie niebezpiecznych elementów jednocześnie. W różnych częściach kraju występują odmienne, lecz równie groźne formy zimowej aury. To sprawia, że wyzwania dla służb ratunkowych, samorządów i zwykłych mieszkańców są wyjątkowo złożone.
Nie mamy do czynienia z jednym frontem chłodu czy jedną strefą opadów. Tym razem Polska znalazła się w swoistej „pogodowej pułapce”, w której różne masy powietrza ścierają się nad terytorium kraju, tworząc nieprzewidywalne i trudne do opanowania warunki. Wschodnie regiony zmagają się z napływem arktycznego chłodu, podczas gdy zachodnie województwa dostają się pod wpływ wilgotnego powietrza niosącego marznące opady.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej objął cały kraj siecią ostrzeżeń, które różnią się stopniem, ale łączy je jedno: wskazują na realne, a nie teoretyczne zagrożenie. To sytuacja, w której prognozy przestają być tylko informacją – stają się narzędziem bezpieczeństwa.
Taki układ pogodowy jest szczególnie niebezpieczny dlatego, że jego skutki wzajemnie się wzmacniają. Niskie temperatury zwiększają ryzyko wychłodzenia organizmu, a jednocześnie sprzyjają zamarzaniu opadów na powierzchniach. Tam, gdzie pojawia się wilgoć, niemal natychmiast tworzy się warstwa lodu. To połączenie prowadzi do wzrostu liczby wypadków, awarii i interwencji ratunkowych.
Wschodnia część kraju w strefie siarczystego chłodu
Najbardziej surowa twarz zimy ujawnia się obecnie we wschodniej Polsce. Tam nadciągnęła masa powietrza, która przynosi temperatury charakterystyczne raczej dla dalekiej północy niż dla środkowej Europy. W wielu miejscach nocą słupki rtęci spadają do poziomów, które stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.
W ciągu dnia sytuacja poprawia się tylko nieznacznie. Mróz utrzymuje się niemal przez całą dobę, co oznacza, że organizm nie ma szans na regenerację. Brak wyraźnej odwilży sprawia, że wychłodzenie kumuluje się z godziny na godzinę.
Szczególnie narażone są osoby, które nie mają dostępu do stabilnego ogrzewania lub zmagają się z samotnością i chorobami. Seniorzy, osoby w kryzysie bezdomności oraz mieszkańcy słabo izolowanych budynków znajdują się w grupie najwyższego ryzyka. Każdy taki epizod mrozu oznacza dla służb społecznych wyścig z czasem – od ich szybkości zależy ludzkie życie.
Zagrożenie nie dotyczy wyłącznie ludzi. Ekstremalne zimno wpływa także na infrastrukturę. Pękające rury, awarie sieci wodociągowych i problemy z dostawami energii to typowe skutki takich warunków. W połączeniu z dużym zapotrzebowaniem na ogrzewanie tworzy to ogromne obciążenie dla systemów technicznych miast i wsi.
Zachód pod lodową powłoką: niewidzialne zagrożenie na drogach i chodnikach
Podczas gdy wschód kraju walczy z niskimi temperaturami, zachodnie województwa znalazły się w innej strefie ryzyka. Tam głównym wrogiem nie jest sam mróz, lecz opady, które przy kontakcie z zimną nawierzchnią natychmiast zamieniają się w lód.
To jedno z najbardziej podstępnych zjawisk zimowych. Marznący deszcz i mżawka nie tworzą spektakularnych zasp śniegu – zamiast tego pokrywają ulice i chodniki cienką, niemal niewidoczną warstwą lodu. Dla kierowców oznacza to dramatyczny spadek przyczepności, a dla pieszych ryzyko poważnych upadków.
W regionach objętych wyższym stopniem ostrzeżeń skutki takich warunków mogą być paraliżujące. Wystarczy kilka godzin, by ruch drogowy zaczął się załamywać, a służby ratunkowe zostały zasypane zgłoszeniami o kolizjach, złamaniach i innych urazach. Transport publiczny traci punktualność, a czasem całkowicie przestaje funkcjonować.
Dodatkowym problemem jest wpływ lodu na sieci energetyczne i telekomunikacyjne. Oblodzone przewody stają się cięższe i bardziej podatne na zerwanie. Przerwy w dostawie prądu w takich warunkach to nie tylko niedogodność – przy niskich temperaturach mogą oznaczać zagrożenie życia.
IMGW, fot. X/ @IMGWmeteo
7 godziny temu
5





English (US) ·
Polish (PL) ·