Angelika miała zlecić zabójstwo dziadka. Wcześniej z kochankiem zawarła "pakt miłości". Podpisali go... krwią

5 godziny temu 6

Ta historia to gotowy scenariusz na film. Jest w niej wszystko — atrakcyjna kobieta, zdrada, zazdrość, pieniądze i krwawa zbrodnia. Jej początek miał miejsce w sklepie spożywczym popularnej sieciówki przy ul. Krasickiego, parę kroków od plaży w gdańskim Brzeźnie.

Zobacz także: Krwawa zbrodnia w Gdańsku. Dziadek zginął w drodze do kościoła. Ruszył proces sprawców

Zabójstwo seniora w Gdańsku. Angelika i jej kochanek zawarli "pakt miłości"

Tam na kasie pracowała 26-letnia Angelika N. Jednym z pracowników sklepu był młodszy od niej o sześć lat Dawid Z. Atrakcyjna 26-latka z burzą rudych włosów wpadła mu w oko. Któregoś dnia zaprosił ją do swojego mieszkania na piwo i tak zaczął się między nimi płomienny romans. Dawid zupełnie stracił dla kobiety głowę. Nie przeszkadzał mu nawet fakt, że Angelika ma męża i niespełna 4-letniego synka.

W miarę jak romans nabierał rumieńców, Angelika coraz bardziej otwierała się przed swoim kochankiem. Zaczęła mu się zwierzać ze swoich problemów w domu. Opowiadała, że mieszka ze swoim mężem i dzieckiem w maleńkim mieszkanku swojego dziadka, 78-letniego Józefa D. Senior przyjął Angelikę wraz z rodziną pod swój dach po śmierci żony. Małżonkom było to na rękę, ponieważ z powodu długów nie było ich stać na wynajem mieszkania. Para dokładała się dziadkowi do czynszu, płacąc mu miesięcznie 500 zł.

Atmosfera w maleńkim mieszkanku nie przypominała jednak sielanki. Podczas poniedziałkowej (12 stycznia) rozprawy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku Dawid Z. zeznał, że Angelika mówiła, że nienawidzi dziadka, miała go nazywać "starym ch***m", który przeszkadza i "syfi" w mieszkaniu.

Wyznała też, że dziadek ją podgląda, gdy chodzi nago po domu, a nawet — jak zeznał Dawid Z. — onanizuje się, gdy widzi ją roznegliżowaną. To ten argument najbardziej rozwścieczył Dawida Z. Wówczas — jak zeznał — zaczął na poważnie rozważać sugestię Angeliki, by "pozbyć się" starszego pana. Choć — jak twierdzi — nie padły wprost słowa o zabójstwie, miał on zrozumieć, że Angelika właśnie takie rozwiązanie ma na myśli.

Dawid Z. wyznał też przed sądem, że był szaleńczo zakochany w 26-latce. Do tego stopnia, że zawarł z nią... "pakt miłości".

— To był mój pomysł, nie będę ukrywał. Sam nie wiem, w jakim celu powstał. Ten "pakt miłości" miał pokazać, że zależy mi na Angelice, a jej na mnie. Podpisaliśmy go krwią — zeznał Dawid Z.

Decydujące spotkanie dotyczące realizacji makabrycznego planu

Jednak w pewnym momencie sytuacja między kochankami się skomplikowała, bo o ich romansie dowiedział się mąż Angeliki. W jaki sposób? Z zeznań kobiety złożonych podczas śledztwa wynika, że Kamil N. któregoś dnia przejrzał telefon swojej żony i znalazł jej rozmowy z Dawidem Z. Wówczas — jak zeznała 26-latka — wpadł w szał, zaczął się pakować i grozić, że się wyprowadzi i zabierze dziecko.

Angelika N. zeznała, że udało jej się wówczas przekonać męża, by dał jej jeszcze jedną szansę. Obiecała mu, że zakończy romans z Dawidem Z. Kamil N. zgodził się na to i nawet wybrał się z żoną na imprezę sylwestrową do jej kochanka. Widok Angeliki z mężem, trzymających się za ręce, miał jednak sprawiać ból Dawidowi. Mężczyzna próbował nawet później popełnić samobójstwo łykając leki i popijając je alkoholem. W jego mieszkaniu w porę jednak zjawili się ratownicy medyczni.

Dawid Z. zeznał, że po tym wszystkim powiedział Angelice i jej mężowi, że wyjedzie z Gdańska i zamieszka w Stargardzie, gdzie zacznie swoje życie od nowa. Wcześniej miał jednak pomóc parze rozwiązać problem z dziadkiem.

Decydujące spotkanie całej trójki miało odbyć się 24 stycznia 2025 r. Wówczas, jak zeznał Dawid Z., zapadły ustalenia dotyczące realizacji makabrycznego planu. Jego rola miała polegać na dokonaniu ataku, natomiast Kamil N. miał pełnić rolę tzw. czujki — obserwować okolicę i ostrzec Dawida w razie zagrożenia. Angelika N. miała być obecna przy ustalaniu szczegółów.

— Czy każdy z nas wie, co ma robić jutro? — miała na koniec spotkania zapytać Angelika.

Dawid Z. wyraził skruchę. "To była najgłupsza decyzja w moim życiu"

Do ataku na seniora doszło w niedzielę, 2 lutego 2025 r., około godz. 6.00 przy ul. Młodzieży Polskiej w Brzeźnie. 78-latek szedł samotnie na mszę do Kościoła pw. św. Antoniego. Dawid Z. podszedł do niego od tyłu i zadał mu jeden cios w skroń. W swoich zeznaniach przyznał, że myślał, iż już pierwsze uderzenie pozbawi seniora życia. Tak się jednak nie stało. Mężczyzna upadł i zaczął wzywać pomocy.

Dawid Z. zeznał, że wówczas wpadł w panikę i zaczął żałować swojego czynu, ale stwierdził, że jest już "za późno, by się wycofać" i "skoro powiedział A, to musi powiedzieć B". Przycisnął ciałem broniącego się 78-latka, zakrył mu usta ręką i zaczął uciskać na krtań, aż ten przestał dawać oznaki życia. Po wszystkim uciekł z miejsca zdarzenia, przebrał się na plaży i środkami komunikacji miejskiej wrócił do domu.

Wkrótce do jego drzwi zapukała policja. Cała trójka została zatrzymana jeszcze tego samego dnia.

Podczas poniedziałkowej rozprawy Dawid Z. zeznał, że był szaleńczo zakochany w Angelice i nadal ją kocha. Wyznał, że dokonał zbrodni, żeby pokazać kochance, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Przed sądem wyraził jednak skruchę. Mówił o poczuciu pustki i żalu po popełnionej zbrodni. Twierdził, że zdawał sobie sprawę z konsekwencji, ale nie potrafił się wycofać.

— Żałuję tego, co zrobiłem. Nigdy w życiu drugi raz bym tego nie zrobił. To była najgłupsza decyzja w moim życiu — podkreślił Dawid Z.

Angelika N. częściowo przyznała się do winy. Podczas poniedziałkowej rozprawy odmówiła składania wyjaśnień. Sąd odczytał jej zeznania ze śledztwa, w których przyznała się do romansu z Dawidem i do tego, że napaść na dziadka została zaplanowana.

Mąż Angeliki N. nie przyznaje się do winy. Myślał, że to było... "głupie gadanie"

Mąż Angeliki, Kamil N., nie przyznał się do winy. Sąd odczytał jego wyjaśnienia ze śledztwa. Mężczyzna twierdził wówczas, że rozmowy o planowanej zbrodni traktował jako "głupie gadanie" i był przekonany, że Dawid Z. chce w ten sposób przypodobać się jego żonie.

Zaznaczał, że nie chciał morderstwa dziadka kobiety. Tłumaczył, że miał dobre relacje z seniorem, często mieli rozmawiać o komputerach i nie było między nimi konfliktu. Potwierdził jednak, że przed zbrodnią doszło do spotkania całej trójki na plaży. Zeznał też, że tuż przed zabójstwem wyszedł z domu, ale nie na czaty, lecz do sklepu po bułki. Po drodze miał minąć Dawida Z., a po jakimś czasie usłyszeć wołanie o pomoc. Nie miał jednak pewności, że słowa "ratunku" padły z ust dziadka Angeliki.

Cała trójka od lutego siedzi w areszcie. Grozi im kara od minimum 15 lat w celi do dożywocia.

Zobacz także: Mroczne oblicze Angeliki z Gdańska. Znajomi widzieli w niej demona!

Przeczytaj źródło