Amerykański aktor był o krok od roli Bonda. Plany pokrzyżował mu Roger Moore

3 tygodni temu 13

Rola Jamesa Bonda to dla aktora przepustka do filmowej nieśmiertelności. George Lazenby wystąpił jako 007 tylko raz ("W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości"), a mimo to na zawsze zapisał się w historii kina. Niewiele osób wie, że słynny agent mógł mówić z amerykańskim akcentem! Na początku lat 80. XX w. James Brolin był o krok od przejęcia roli Jamesa Bonda. Jeden telefon przekreślił szanse hollywoodzkiego aktora.

Amerykanin w roli Bonda?

Po sukcesie "Amityville Horror" (1979) kariera Jamesa Brolina nabierała tempa. W tym samym czasie producenci serii o Bondzie — Cubby Broccoli i Michael G. Wilson — przygotowywali się do realizacji "Ośmiorniczki" (1983), 13. części cyklu zapoczątkowanego w 1962 r. filmem "Doktor No". Roger Moore, który grał agenta 007 od "Żyj i pozwól umrzeć" (1973), postanowił, że słynną kwestię: "Nazywam się Bond. James Bond" po raz ostatni wypowie w filmie "Tylko dla twoich oczu" (1981). Producenci zaczęli więc szukać następcy. Na krótkiej liście kandydatów znalazł się James Brolin.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego James Brolin nie zagrał Bonda?

Jakie filmy były związane z Rogerem Moore'em?

Kiedy James Brolin przeszedł test ekranowy?

Co wpłynęło na decyzję o wyborze Rogera Moore'a?

Brolin przeszedł oficjalny test ekranowy. Oprócz niego testowany był także Michael Billington (brytyjski aktor, który w bondowskim filmie "Szpieg, który mnie kochał" z 1977 r. zagrał Siergieja), a partnerowała im Maud Adams, odtwórczyni tytułowej roli w filmie. "To był znakomity test" — powiedział reżyser John Glen w dokumencie "Inside Octopussy".

Wszystko wskazywało, że los uśmiechnął się do amerykańskiego aktora. James Brolin rozpoczął treningi i przygotowywał się do długiego pobytu w Europie. Wtedy Roger Moore zmienił zdanie w sprawie odejścia z serii. Zgodził się wrócić do "Ośmiorniczki".

Dla producentów był to bezpieczniejszy wybór. Moore był sprawdzoną marką, a dodatkowo rynek właśnie szykował się na premierę konkurencyjnego filmu z Seanem Connerym w roli Bonda ("Nigdy nie mów nigdy"). W tej sytuacji postawienie na znaną twarz okazało się "strategicznie korzystne".

W wywiadzie dla magazynu "People" James Brolin opowiedział o krótkim "romansie" z rolą Bonda: "Roger odszedł, więc poleciałem do Anglii, poznałem wszystkich, dostałem mieszkanie i zacząłem trenować z kaskaderami. Cubby Broccoli mnie zatrudnił. Nie podpisaliśmy jeszcze kontraktu. Wróciłem do Los Angeles po swoje rzeczy, bo miałem zniknąć na rok. I wtedy zadzwonili, że Roger zdecydował się zagrać jeszcze raz, a ja wypadłem".

Barbra Streisand i James Brolin

Barbra Streisand i James BrolinFeatureflash Photo Agency / Shutterstock

Dlaczego w ogóle rozważano obsadzenie Amerykanina w roli Bonda (postaci "zdecydowanie brytyjskiej")? Odpowiedź tkwi w kontrakcie Moore’a, który pierwotnie obejmował trzy filmy: "Żyj i pozwól umrzeć", "Człowiek ze złotym pistoletem" i "Szpieg, który mnie kochał". Później aktor podpisywał umowy na jedną produkcję cyklu.

"To była nieustanna gra negocjacyjna między Cubbym Broccolim, Rogerem i prawdopodobnie MGM. Ostatecznie to Moore wyszedł z tych rozmów zwycięsko. W głębi duszy Cubby instynktownie nie chciał Amerykanina w roli Bonda" — wspominał reżyser John Glen.

Choć "Ośmiorniczka" nie znalazła się w gronie "najlepszych Bondów", okazała się kasowym sukcesem i przebiła "Nigdy nie mów nigdy". Podwójna obecność Bondów w kinach była efektem skomplikowanych sporów prawnych, ale dzięki powrotowi Moore’a to wytwórnia MGM wyszła z tej rywalizacji zwycięsko. Natomiast James Brolin do dziś pozostaje jednym z najbardziej znanych "Bondów, którzy nigdy nie byli Bondami".

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.

Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

Przeczytaj źródło