Czy to wskutek dysproporcji aktorskich talentów, czy przez niezręczny sposób rozpisania dwóch głównych ról – Kelleya i Göringa – przez niemal cały seans „Norymbergi” odczuwałem większą sympatię do utytego Russella Crowe’a jako Göringa niż jego psychiatry granego przez Ramiego Maleka. A może co innego było tego przyczyną? Na przykład Wenezuela. Albo Grenlandia.
Przez kina przeszła „Norymberga”. Jeszcze jeden film, po „Oppenheimerze” (2023) i „Na zachodzie bez zmian” (2022), który problematyzuje kwestie globalnego porządku prawnego i oceny zbrodni wojennych czy ludobójstwa.
Najnowszy z nich to także najbardziej klasyczny film, wręcz staroświecki dramat psychologiczno-sądowy. Opisuje perypetie amerykańskiego psychiatry sądowego Douglasa Kelleya, który ma za zadanie się upewnić, że ujęci przez aliantów nazistowscy zbrodniarze są – dziś byśmy to ujęli – poczytalni. Scenarzyści skupili się przede wszystkim na relacji Kelleya z Hermannem Göringiem, drugim po Hitlerze człowieku w Trzeciej Rzeszy. Personie pełnej sprzeczności – otyłym narcyzie w marszałkowskim mundurze, uzależnionym od leków sybarycie, a jednocześnie człowieku obdarzonym przymiotami przywódczymi, bywalcu salonów, bon vivancie, mężu, ojcu, dzielnym żołnierzu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Marcin Kube
szef działu opinii DGP
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

2 dni temu
6







English (US) ·
Polish (PL) ·