Co to był za mecz w Rotterdamie! Polki były faworytkami meczu z Austrią, ostatniego dla Biało-Czerwonych na tych mistrzostwach świata. Pierwsza połowa nie potoczyła się jednak po ich myśli i po 30 minutach musiały gonić wynik. Stawka była wysoka, bo miejsca od 9. do 12. na turnieju. W drugiej odsłonie spotkania Polki były jednak bardziej zdeterminowane i zabrały się do pracy. Efekt? Zwycięstwo w całym meczu wynikiem 35:30.
Screen z TV
Przed mistrzostwami świata w piłce ręcznej kobiet Sławomir Szmal deklarował, że celem minimum jest zajęcie miejsc od 9 do 12. I już w poniedziałek Polki miały szanse, by ten plan zrealizować. Po porażce z Holenderkami (22:33) stało się jasne, że nie awansują do ćwierćfinału. Pozostał im ostatni mecz tego turnieju. Rywalkami były Austriaczki.
Zobacz wideo Marcin Bułka nagle stracił przytomność. "Łóżko było całe mokre"
Słaba pierwsza połowa Polek. Zbyt dużo błędów. W końcówce zredukowały stratę
- Austria w pierwszych połowach meczów z Francją i Holandią postawiła się tym drużynom. Brak wartościowych zmienniczek zaważył na jej porażkach. To zespół na tym samym poziomie, co my. Będziemy walczyć, aby wygrać ostatni mecz w imprezie - podkreślał Arne Senstad, selekcjoner Biało-Czerwonych. Zapowiadało się więc wyrównane starcie, choć faworytkami były Polki. Bilans bezpośrednich pojedynków przemawiał nieznacznie na korzyść naszych rodaczek, bo zwyciężały 16-krotnie, a 14 razy musiały uznać wyższość rywalek.
Polki zaczęły ten mecz dość nerwowo. Popełniały sporo błędów, ale utrzymywały kontakt z rywalkami. W 10. minucie trener Biało-Czerwonych poprosił jednak o czas. Powód? Dwubramkowe prowadzenie Austriaczek (6:8). Nie chciał, by przeciwniczki zbudowały jeszcze większą przewagę. Na szczęście nasze szczypiornistki zabrały się ostro do pracy i głównie dzięki trafieniom Michalak błyskawicznie wyrównały na 8:8.
Radość nie trwała jednak długo. Gra Polek mocno falowała. Nie były w stanie wyjść na prowadzenie. Ba, to przeciwniczki grały lepiej i korzystały z niecelnych strzałów Polek. A tych zaczęło pojawiać się coraz więcej... Kobylińska, Michalak. Nie tylko w ofensywie brakowało skuteczności, ale i w defensywie. Ba, Austriaczki prowadziły już nawet trzema golami, ale w końcówce pierwszej połowy Biało-Czerwonym udało się zbliżyć do rywalek na jedną bramkę - 17:18.
Zobacz też: Jest reakcja Ukrainy na zdradę stulecia. Nie puszczą tego płazem.
Odrodzenie Polek w drugiej połowie. Jest zwycięstwo!
Takiego wyniku po 30 minutach nikt jednak się nie spodziewał. To Polki miały nadawać ton rywalizacji. Oczekiwano więc, że po przerwie wyjdą na boisko bardziej zmobilizowane. Czy tak się stało? Widać było, że są bardziej waleczne, ale wciąż rywalki potrafiły je niemiło zaskoczyć. Austria wychodziła na prowadzenie, ale Polska była w stanie wyrównać (20:20). I w końcu po raz drugi w tym meczu to nasza kadra wyszła na prowadzenie (21:20). Do bramki weszła Wdowiak i obroniła kilka ważnych piłek. Kluczowa dla Polek była też Balsam, która regularnie wykorzystywała rzuty karne.
Gra naszej kadry poprawiła się na tyle, że zbudowały sobie przewagę i to solidną, bo trzybramkową. To pozwalało wierzyć, że kolejne minuty będą dla polskich kibiców nieco spokojniejsze. I faktycznie. Polki były skuteczniejsze w ataku i w obronie, co pozwoliło powiększyć jeszcze przewagę. Na 10 minut przed końcem miały już pięciobramkowe, a nawet sześciobramkowe prowadzenie! Austriaczki oczywiście nie odpuściły, ale straty nie zredukowały.
Polska wygrała 35:30! Biało-Czerwone zajęły więc trzecie miejsce w grupie i ostatecznie 11. lokatę na tym turnieju. Cel więc zrealizowały. To już dla nich koniec mistrzostw świata.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 miesiąc temu
16


English (US) ·
Polish (PL) ·