Akt dywersji. Ujawniono, jak zachowywali się policjanci, minuta po minucie

1 miesiąc temu 33

Mazowiecka policja opublikowała oświadczenie ws. aktu dywersji, który przeprowadzono na polecenie Rosjan w miejscowości Mika. Jak na zawiadomienie zareagowali funkcjonariusze? Przedstawiono chronologiczny przebieg czynności podjętych feralnego dnia.

Policyjny komunikat opublikowany został w środę (19 listopada). „W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami budzącymi wątpliwość co do prawidłowości wykonanych czynności przez policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie po otrzymaniu informacji o słyszalnym huku w dniu 15 listopada [w sobotę – przyp. red.], poniżej przedstawiamy chronologiczny przebieg czynności policyjnych” – zapowiedzieli mundurowi.

Akt dywersji. Policja przedstawia przebieg prowadzonych działań – minuta po minucie

O godzinie 21:43 dyżurny garwolińskiej KPP dostał zgłoszenie o huku, który osoba po drugiej stronie słuchawki usłyszała około 40 minut wcześniej. „Dzwoniąca kobieta, pytana przez dyżurnego informowała, że dźwięk dochodził z kierunku miejscowości Podebłocie. O 21.45 dwuosobowy patrol został skierowany do obsługi zgłoszenia. Z polecenia kontrolnego jednostki patrol, w czasie przejazdu do miejscowości Życzyn, sprawdził jeszcze miejsce zamieszkania starszej kobiety, której rodzina twierdziła, że nie słyszała hałasu. Policjanci przejechali m.in. przez przejazd kolejowy Polskich Kolei Państwowych Mika, gdzie nie było żadnych osób i nic nie wzbudziło ich niepokoju” – dowiadujemy się z oświadczenia.

Funkcjonariusze piszą, że „w czasie przejazdu zwracali szczególną uwagę na ewentualne zadymienie lub ogień, jednak nic takiego nie stwierdzili”. Natomiast „o 22.07 patrol przyjechał do miejscowości Życzyn, w której słyszalny był głośny dźwięk. Wspólnie ze zgłaszającą w radiowozie, sprawdzili teren w okolicy miejscowości Podebłocie, Piotrówek, Kozice, Życzyn, Wola Życka, Dębówka oraz przejazdu PKP Mika. Patrol rozpytał napotkane osoby, jednak nigdzie nie stwierdzono potencjalnego źródła głośnego dźwięku” – czytamy.

Podczas rozmowy z mundurowymi zgłaszająca tłumaczyła, że o incydencie poinformowała dopiero po 40 min. To dlatego, że zarówno ona, jak i jej sąsiedzi, byli przekonani, że miał miejsce wybuch pieca, butli gazowej lub w okolicy doszło do kolizji/wypadku samochodowego. „O godz. 22.15 w rejon gminy Trojanów kolejnym radiowozem pojechał kontrolny KPP w Garwolinie, który sprawdził zamieszkałe okolice, kierując się informacjami wskazanymi w zgłoszeniu, jakoby źródłem hałasu mógł być wybuch butli z gazem. O 23.10 policjanci – nie stwierdzając nic podejrzanego – zakończyli interwencję” – informują przedstawiciele służb z Mazowsza we wpisie na platformie X.

„Działania podjęte przez policjantów były właściwe”

Policja podkreśla, że „na żadnym etapie – zarówno w momencie zgłoszenia, jak i rozpytań w czasie patrolowania – nie pojawiły się sygnały, jakoby hałas miał dochodzić z kierunku torów”. „Wręcz przeciwnie, wskazywano okoliczne zabudowania” – zaznaczają mundurowi.

W podsumowaniu stwierdzono, że „działania podjęte przez policjantów skierowanych do obsługi zdarzenia były właściwe”.

twitterCzytaj też:
Czy podróżowanie kolejami jest bezpieczne? „Nie możemy dać się zastraszyć”
Czytaj też:
Rząd rusza z operacją „Horyzont”. To odpowiedź na akty dywersji

Przeczytaj źródło