5:0 dla Barcelony! Tak Flick potraktował Lewandowskiego

5 dni temu 11

Miały być wielkie emocje, a był jeszcze większy łomot! Ledwie 40 minut potrzebowała FC Barcelona, by zmieść Athletic Bilbao z powierzchni saudyjskiej ziemi. Katalończycy już do przerwy prowadzili 4:0, a ostatecznie zwyciężyli 5:0. Tym samym to właśnie Barcelona zagra w finale Superpucharu Hiszpanii! Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny spędzili cały mecz na ławce rezerwowych.

FC Barcelona screen TV

Od 2011 roku nie zdarzyło się, by ktokolwiek sięgnął po Superpuchar Hiszpanii dwa lub więcej razy z rzędu. Wtedy zwyciężyła Barcelona, co było jej trzecim z kolei triumfem w tych rozgrywkach. Od tamtej pory to trofeum przeskakiwało z rąk do rąk, a od 2022 roku Katalończycy wymieniają się nim z Realem Madryt. Teraz zespół Hansiego Flicka chce to przerwać i usidlić Superpuchar na dłużej. Ich droga zacznie się dokładnie tak samo, jak rok temu, czyli od półfinału z Athletikiem Bilbao. Wtedy wygrali 2:0 z dwoma Polakami w pierwszym składzie.

Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?

Barcelona bez Polaków w "11", za to wciąż z dużą mocą

Dziś zarówno Wojciech Szczęsny, jak i Robert Lewandowski trafili na ławkę rezerwowych. Hansi Flick odpuścił sobie rotowanie bramkarzami, zaś od pierwszej minuty na ataku wciąż woli Ferrana Torresa. Jednym z ławkowych kompanów Polaków stał się niespodziewanie Lamine Yamal, którego miejsce na prawym skrzydle zajął Roony Bardghji. Jeśli chodzi o Athletic, to Baskom brakuje ostatnio równej formy. Wygrali tylko jedno z ostatnich pięciu spotkań i było to starcie Pucharu Króla z trzecioligowym Ourense CF. Na papierze zdecydowanym faworytem była Barcelona. 

Pierwszy kwadrans należał do Athletiku, który był znacznie aktywniejszy. Cóż jednak z tego, skoro nie przekuli tego nawet na dobrą okazję bramkową? Barcelona potrzebowała ok. 20 minut na pobudkę, ale jak już wstała z łóżka, to pokazała moc. Powinni prowadzić już w 21. minucie, ale Fermin Lopez przegrał pojedynek sam na sam z Unaiem Simonem po kapitalnym podaniu od Ferrana. Minutę później panowie się zamienili i efekt od razu lepszy! Jesteśmy co prawda przekonani, że Fermin chciał w polu karnym strzelać i przydarzył mu się kiks. Jednak z tego kiksu wyszło podanie do Torresa, który okazji nie zmarnował, z kilku metrów zdobywając gola na 1:0!

40 minut i Athletic leżał na deskach! Zmieszany i wstrząśnięty 

Ten gol złamał ducha Athletiku. Niby gol na 1:0 jeszcze nie powinien tak podłamać drużyny, ale zespół z Bilbao jest w naprawdę kiepskiej formie. Nadeszła 30. minuta, a Raphinha wypatrzył wbiegającego w pole karne, niepilnowanego Fermina, dograł mu idealnie, a Hiszpan przyłożył mocno i celnie! Cztery minuty później było po ptakach. Bardghji ograł na prawym skrzydle Boiro jak dziecko i uderzył. Niezbyt mocno, średnio precyzyjnie, ale na Simona wystarczyło. Bramkarz Athletiku zdecydowanie się nie popisał, przepuszczając piłkę pod ręką!

Baskowie mieli dość i zapewne chcieli już koniec meczu. Nic z tego. Barcelona tłukła ich dalej. W 39. minucie nikt nie przeszkadzał zbytnio Raphinhi, gdy ten wbiegł z piłką w pole karne. Brazylijczyk skorzystał ze swobody i huknął jak pewna armata z Kłodzka prosto pod poprzeczkę! Barcelona zniszczyła Athetic Bilbao, który w dodatku był blisko samobója na 0:5. Po chwili co prawda Oihan Sancet trafił w słupek, ale to była ich jedyna sensowna akcja do przerwy. 

Barcelona dobiła rywali, a Lewandowski tylko patrzył

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy Barcelonie będzie się w ogóle po przerwie chciało dalej strzelać, to odpowiedź przyszła szybko. W 52. minucie w krótkim czasie strzelać próbowało kilku graczy Katalończyków. Pedriemu i Bardghjiemu się nie udało, ale gdy piłka trafiła w polu karnym do Raphinhi, Brazylijczyk się już nie pomylił. Futbolówka niczym bumerang wracała do graczy Barcelony i w końcu wylądowała w siatce Basków po raz piąty. 

Taka demolka, że brakowało aż Roberta Lewandowskiego. Jednak Hansi Flick zdecydował się nie wpuszczać go w tym spotkaniu na boisko. Stało się to jasne po czwartej i piątej zmianie w 72. minucie, jakimi były wejście Yamala oraz Daniego Olmo. Przy czym wtedy Barcelona była już w trybie energooszczędnym. Atakowali bardziej pojedynczo, a nie masowo. Kapitalną okazję na gola honorowego mieli za to ich rywale, jednak nawet tego nie potrafili przekuć w coś dobrego. Unai Gomez w 78. minucie strzelił obok słupka. 

Ta sytuacja zabiła do reszty nadzieję Athletiku na gola honorowego. Sędzia zlitował się nad nimi i nie doliczył ani minuty. Barcelona rozjechała Basków i jest w finale Superpucharu!

FC Barcelona - Athletic Bilbao 5:0 (Ferran 22', Fermin 30', Bardghji 34', Raphinha 39', 52') 

  • Barcelona: Joan Garcia - Kounde, Cubarsi, Eric Garcia, Balde (64. Martin) - Pedri (72. Olmo), de Jong (64. Bernal), Fermin - Bardghji (72. Yamal), Ferran, Raphinha (64. Rashford)
  • Trener: Hansi Flick
  • Athletic: Simon - Areso, Vivian, Paredes, Boiro (57. Lekue) - Jauregizar, Rego (61. Sanchez) - Berenguer, Sancet (54. de Galarreta), Navarro (54. Guruzeta) - Inaki Williams (54. Gomez)
  • Trener: Ernesto Valverde
  • Sędzia: Isidro Diaz
  • Żółte kartki: 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło