23-letni kierowca karetki walczy o zdrowie. "Na drogę wybiegł ogromny łoś, Julek nie miał czasu na reakcję"

1 miesiąc temu 24

SPIS TREŚCI

  1. "Wyskoczył im łoś". Przejazd autostradą zakończył się tragicznie
  2. Potrzebna specjalistyczna opieka. Kontakt jest, ale z użyciem elektroniki
  3. Intensywna rehabilitacja — kosztowna konieczność
  4. 200 tys. potrzebne, by Julek wrócił do sprawności

"Wyskoczył im łoś". Przejazd autostradą zakończył się tragicznie

Do zdarzenia doszło wieczorem 25 września 2025 r., kiedy Julek jechał autostradą ze swoją narzeczoną, Natalią. Jak relacjonował jeden ze znajomych Julka, zaangażowany w zbiórkę: "sytuacja była taka, że Julek uległ wypadkowi. Jechali razem z Natalką samochodem. I wyskoczył im łoś". Stan Julka na miejscu zdarzenia był krytyczny — był nieprzytomny, a jego stan określono na poziomie GCS 3, czyli najgłębszym stopniu zaburzeń świadomości z bezpośrednim zagrożeniem życia.

— Fakt, iż na tym odcinku drogi nie było ani jednej latarni sprawił, że zwierzę nie było możliwe do zauważenia chwilę wcześniej, ogromny łoś wyłonił się tuż przed samą maską samochodu z wszechobecnego mroku — Julek nie miał czasu na jakąkolwiek reakcję, wszystko działo się w ułamkach sekund. Zdążyłam tylko zamknąć oczy i w tym samym czasie poczułam uderzenie o niewyobrażalnej sile — w tamtym momencie odniosłam wrażenie, jakby samochód zgniatał się niczym puszka — mówi nam Natalia, narzeczona poszkodowanego.

Samochód zgniatał się niczym puszka — mówi Natalia, narzeczona Julka

Samochód zgniatał się niczym puszka — mówi Natalia, narzeczona JulkaŻródło: Zdjęcia własne / Archiwum prywatne/Juliusz Derewicz, Natalia Lesińska

Potrzebna specjalistyczna opieka. Kontakt jest, ale z użyciem elektroniki

Obrażenia, jakich doznał Julek, były bardzo poważne. Badania w szpitalu wykazały liczne złamania kości twarzoczaszki, złamanie podstawy czaszki, obrzęk mózgu, krwiaki przymózgowe oraz rozległe uszkodzenia tkanek miękkich twarzy. Wymagał stabilizacji funkcji życiowych, mechanicznej wentylacji, sedacji, a także wykonania tracheostomii i założenia PEG-a do żywienia dojelitowego.

Do komunikacji Julek wykorzystuje dzisiaj tablet

Do komunikacji Julek wykorzystuje dzisiaj tabletŻródło: Zdjęcia własne / Archiwum prywatne/Juliusz Derewicz, Natalia Lesińska

Obecnie Julek przebywa w Wojskowym Instytucie Medycznym i choć jego stan się poprawia, mężczyzna wymaga specjalistycznej opieki. Znajomy Julka zaznaczył, że klinicznie istnieją szanse na powrót do pełni sprawności: "on już wstaje, już jest stawiany na nogi". — Jeśli chodzi o kwestie kontaktu, na szczęście mózg nie został uszkodzony, więc on logicznie myśli. Pisze na tablecie, bo w całej twarzoczaszce miał rekonstruowane kości, więc mówić ciężko. Ale pisze fajnie, logicznie, wszystko jest ok — dodaje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie obrażenia odniósł Julek?

Jakie są koszty rehabilitacji Julka?

Kto prowadzi zbiórkę na leczenie Julka?

Czy Julek ma możliwość komunikacji?

Intensywna rehabilitacja — kosztowna konieczność

Kluczowym problemem w powrocie Julka do dawnego życia — pełnego pasji do motoryzacji i tworzenia, które prowadził przed wypadkiem — jest konieczność podjęcia intensywnej, komercyjnej rehabilitacji. Julek potrzebuje neurorehabilitacji, odbudowy funkcji poznawczych oraz leczenia powikłań neurologicznych, co jest niemożliwe do osiągnięcia w ramach standardowego wsparcia.

Prywatna, intensywna rehabilitacja jest jedyną szansą dla Julka na odzyskanie sprawności i samodzielności. Znajomy Julka, który pomaga w zbiórce, wyjaśnił:

— On potrzebuje rehabilitacji innej, niż może zapewnić Narodowy Fundusz Zdrowia. Czyli potrzebuje rehabilitacji bardzo intensywnej, z logopedą, z wieloma zabiegami w ciągu dnia. A na NFZ to jest do kilku zabiegów dziennie — i tyle. I dlatego pewnie Otwock. Komercyjna rehabilitacja, żeby on miał szansę w ciągu kilku miesięcy już normalnie funkcjonować.

Juliusz obecnie przebywa w Wojskowym Instytucie Medycznym

Juliusz obecnie przebywa w Wojskowym Instytucie MedycznymŻródło: Zdjęcia własne / Archiwum prywatne/Juliusz Derewicz, Natalia Lesińska

Koszty takiej terapii są ogromne. Prognoza zakłada, że Julek w ciągu 6 miesięcy jest w stanie w pełni dojść do sprawności, ale miesięczny koszt rehabilitacji wynosi około 30 tys. złotych.

200 tys. potrzebne, by Julek wrócił do sprawności

Przyjaciele i znajomi Julka, wspierani przez jego narzeczoną Natalię, podjęli wyzwanie, aby zebrać środki na leczenie. Celem zbiórki, prowadzonej za pośrednictwem Portalu Zbiórkowego Fundacji Podaruj Dobro, jest 200 tys. złotych.

Do 9 grudnia 2025 r. udało się zebrać znaczną część potrzebnej kwoty: tego dnia rano było to 93 tys. zł, czyli 46,5 proc. założonego celu 200 tys. zł. Fundacja Podaruj Dobro, która prowadzi portal zbiórkowy, pobiera opłatę manipulacyjną w wysokości 6 proc. od wpłat pochodzących z darowizn kierowanych bezpośrednio na beneficjenta.

Julek z narzeczoną Natalią. - Wypadek zniszczył nasze plany i postawił przed nami trudną, nieoczekiwaną rzeczywistość — mówi Natalka

Julek z narzeczoną Natalią. - Wypadek zniszczył nasze plany i postawił przed nami trudną, nieoczekiwaną rzeczywistość — mówi NatalkaArchiwum prywatne/Juliusz Derewicz, Natalia Lesińska / Shutterstock

Nasz rozmówca podkreśla, że pomoc jest inicjatywą prywatną, wynikającą z troski o młodego człowieka. Zaznacza: "Jak mogę, tak pomagam. Bo to fajny młody człowiek — i tyle".

Przeczytaj źródło