
"O wszystkim trzeba rozmawiać", "Musimy sobie ufać, w związku nie ma tematów tabu" – myślisz. Błąd! Uważaj na dwie drażliwe kwestie, których druga strona może nie zapomnieć, nawet jeśli wybaczy.
Daj napiwek autorowi
Znasz przysłowie: "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem"? Może wydaje ci się, że w dziś, w czasach ekshibicjonizmu mediów społecznościowych i terapii, jest już totalnie anachroniczne. Bo przecież wszyscy rozmawiają o wszystkim, a tematów tabu już nie ma, a na pewno nie powinniśmy mieć ich w związkach?
Jeśli chodzi o to ostatnie, czyli tabu w związkach, amerykański psycholog, dr Mark Travers, jest odmiennego zdania. Może uważasz, że nie ma co przejmować się amerykańskimi psychologami?
Zwróć jednak uwagę, że to właśnie Amerykanie jako pierwsi byli zwolennikami rozmawiania o wszystkim, niemal każdy bohater filmów Woody Allena leżał na kozetce i zwierzał się ze wszystkiego swojemu psychoanalitykowi, a już trzy dekady temu w amerykańskich serialach co chwilę padała kwestia: "Masz problem? Chcesz porozmawiać?". W dodatku dr Mark Travers od lat zajmuje się badaniami dotyczącymi szczęścia i relacji. I wciąż uważa, że są dwie rzeczy, na które w związku musisz szczególnie uważać.
Niezależnie od tego, czy dopiero wchodzić w romantyczną relację, czy może jesteś od 20 lat w stabilnym małżeństwie. Być może zresztą, w tym drugim przypadku, może to być bardziej ryzykowne.
Psycholog Mark Travers na łamach magazynu "Psychology Today", podzielił się spostrzeżeniami dotyczącymi związków i niebezpieczeństw, które czyhają na ich stabilność, ale nie tych zewnętrznych, jak np. trzecia osoba, ale wewnątrz. Bo takim zagrożeniem możemy być my sami, a raczej zainicjowana przez nas rozmowa. Uważaj więc, na te dwie rzeczy:
1. Uwagi dotyczące wyglądu
– Pamiętam, jak ciągle narzekałam do mojego partnera, że mam sflaczałe uda, i że przecież przed laty trenowałam amatorsko siatkówkę – opowiada Marta, pielęgniarka. – Zawsze wtedy komplementował nie tylko moje nogi, ale całe moje ciało. I mówił coś w stylu, że jest świetnie wyrzeźbione i nie muszę katować się na siłowni. Aż raz, gdy tak narzekałam, pokazał mi, jakąś instruktorkę fitness na Instagramie i dodał, że "pokazuje łatwe ćwiczenia na wzmocnienie ud, które można wykonać nawet w domu". Myślałam, że padnę. To było dwa lata temu, a do dziś jest mi totalnie przykro – opowiada Marta.
Może uważasz, że to wyraz troski, że powiesz partnerce, że troszkę przybrała na wadze, albo przeciwnie – że wygląda "na zabiedzoną", więc musisz jej powiedzieć, żeby "przestała się już odchudzać"? Być może wydaje ci się, że to wspierające i motywujące, że jeśli widzisz, że twój chłopak odpuścił dbanie o ciało, kondycję i mu zaproponujesz: "Hej, może zaczniemy razem chodzić na siłownię?".
Albo uważasz, że pogorszenie cery bliskiej osoby i wysyp wyprysków to znak, że trzeba zapytać: "Czy ostatnio nie zmieniłaś/zmieniłeś czegoś w diecie? Na pewno nie masz nietolerancji glutenu?", bo to oznaka troski o czyjeś zdrowie. Bo przecież "od czego ma się przyjaciół/partnera/partnerkę?". Nic bardziej mylnego.
Jeśli w waszej łazience wisi lustro i nie przepaliła się żarówka, więc jest jako takie oświetlenie, na pewno bliska ci osoba też zauważyła zmiany w swoim wyglądzie.
– Komentarze na temat wyglądu ciała partnera, nawet jeśli wypowiadając je, mamy dobre intencje, mogą zostać odebrane jako czepianie się – uważa psycholog dr Mark Travers. I masz prawie jak w banku, że tak właśnie będę odebrane.
Sondaż przeprowadzony przez psychologiczny magazyn "Family, Systems, and Health", pokazał, że większość osób, jeśli partner czy partnerka porozmawia z nimi, nawet w serdeczny sposób, o mankamentach ich ciała, będzie czuło się po takiej rozmowie znacznie gorzej.
Katarzyna Kucewicz, psycholożka, która wspiera osoby w redukcji wagi, autorka książki "Waga z głowy", mówi wprost, że uwagi na temat czyjejś wagi mogą być po prostu rodzajem przemocy.
Jeśli ktoś doświadczył w dzieciństwie krytycznych uwag na temat swojego ciała, (a w Polsce prawdopodobnie niemal każda dorosła osoba czegoś takiego doświadczyła — czy to od rodziców, czy rówieśników w szkole, a nawet od nauczycieli, np. wuefu), może być to dla niego rodzajem wtórnego traumatyzowania.
W wieloletnich związkach zmiany ciała partnerów są nieuniknione. Proces starzenia się, choroby – wszystko to sprawia, że choćbyśmy nie wiem, jak się starali, poświęcali na dbanie o siebie mnóstwo czasu i pieniędzy, to o tak w wieku 80 lat, (jeśli ich dożyjemy), nie będziemy wyglądać atrakcyjniej niż w wieku 30., czy 40. lat.
– Siwe włosy, wahania wagi, mniej jędrna skóra? – to naturalna kolej rzeczy – mówi psycholog.
Tak, to, że ktoś ustalił kanon pięknego ciała, nie oznacza, że masz się go trzymać. Albo robić z tej wiedzy użytek w rozmowie z partnerem.
2. Niekonstruktywna krytyka wad charakteru
– Ten tekst o instruktorce fitness z Instagrama tak mnie bolał, że parę miesięcy później wciąż pamiętałam, jak wyglądała, choć po tygodniu od uwagi mojego partnera, już nie wchodziłam na jej konto. I choć tego nie planowałam, złapałam się na tym, że czekałam na okazję do zemsty. Gdy mój partner postanowił zapuścić brodę, powiedziałam, że ma rzadki zarost i nie ma sensu, by szedł do barbera, bo da radę sam pielęgnować go w domu – opowiada Marta.
Pamięta też drugą sytuację, gdy dogryzła partnerowi, choć nie było to jej intencją: – Chciał kupić internetowy kurs inwestowania po tym, gdy jego brat go robił. Powiedziałam, że szkoda na to kasy, bo przecież nie był nigdy dobry z matematyk, a inwestowanie wymaga logicznego myślenia, bo takie cechy mają maklerzy – wspomina Marta. – Nie wiem, co mnie podkusiło, że tak palnęłam. Tym bardziej że ten kurs nie był drogi, a mój partner jest oszczędny i nie ma skłonności do ryzyka, więc, nawet gdyby zrobił ten kurs, wątpię, by faktycznie bawił się w inwestycje – mówi Marta.
I dodaje, że choć zawsze była zwolenniczką szczerości w związku, i że namawiała na nią partnera, to gdyby mogła cofnąć czas, to nie chciałaby, żeby jej chłopak pokazał jej konto instruktorki fitness, choć wierzy, że zrobił to w dobrej wierze, a ona nie powiedziałaby mu o tym "logicznym myśleniu maklerów".
Filmy romantyczne i książki o miłości być może nauczyły cię, że w partnerze musi ci się podobać wszystko. Nawet wady. Bo jeśli je dostrzegasz i nie uważasz, że są urocze, to znaczy, że nie jej/jego nie kochasz. I nie łudź się, że to miłość.
– Nic bardziej mylnego. To zupełnie normalne, że jest przynajmniej kilka cech, których bardzo nie lubisz w swoim partnerze – uważa dr Mark Travers, psycholog.
I wymienia dwie wady, które ma wiele osób, bo są po prostu bardzo częste, a do tego mało kto, jeśli sam ich nie ma, uwielbia je w swoim partnerze: totalna neurotyczność i nieradzenie sobie ze stresem, a także skłonność do prokrastynacji.
Dodaje do tego trzecią rzecz, pod którą możesz postawić sobie coś, co akurat dotyczy twojego partnera czy partnerki. Chodzi o wybory życiowe drugiej osoby, których możesz totalnie nie rozumieć i nie popierać.
I choć możesz mieć pokusę, by wybijać je z głowy ukochanej osobie dla jej dobra, bo „bez sensu, że chce zostać wokalistą, skoro ma taki kiepski głos”, albo „jak może myśleć o karierze aktorskiej, skoro się jąka i jest nieśmiały”, a nie chcesz, żeby marnowała czas na rzeczy, które „kompletnie nie są dla niej/dla niego”, powstrzymaj się.
– Nawet, jeśli uważasz, że uczciwość w związku wymaga od ciebie szczerości. Granica między byciem pomocnym i szczerym, a niepotrzebną krytyką jest bardzo cienka – mówi psycholog Mark Travers.
I nie licz na to, że umiesz ją wyczuć. To niemal pewne, że nie wiesz, gdzie leży cienka, czerwona linia i ją przekroczysz. Bo zdarza się to nawet terapeutom, wobec swoich klientów. A im raczej nie można zarzucić braku empatii, albo chociaż tego, że nie mają odpowiednich narzędzi, by wiarygodnie ją udawać.

1 tydzień temu
11





English (US) ·
Polish (PL) ·