14-letnia Julia próbowała uciekać. Teraz wiadomo, co doprowadziło do tragedii

1 tydzień temu 8

Data utworzenia: 7 stycznia 2026, 11:34.

Mieszkańcy długo próbowali wrócić do normalności. Choć blok przy ul. Popiełuszki 12 w Rzeszowie znów tętni życiem, rana po tragedii z 18 czerwca 2025 r. wciąż się nie zagoiła. W tamtym pożarze zginęła 14-letnia Julia. Dziewczynka szukała drogi ucieczki przez zadymioną klatkę schodową. Bezskutecznie. Po wielu miesiącach śledztwa prokuratura przekazała, co doprowadziło do tragedii. Odpowiedź jest prosta i wstrząsająca. Powodem był niedopałek papierosa.

Strażacy przy oknie mieszkania, w którym doszło do pożaru. Foto: - / LASKAR-MEDIA

Pożar zaczął się na czwartym piętrze wieżowca. 69-letni właściciel mieszkania także nie przeżył. Był jedyną osobą, wobec której zgromadzono dowody mogące świadczyć o odpowiedzialności. Według ustaleń prokuratury wszystko zaczęło się od niedopałka papierosa, który wypadł z popielniczki. Od tego momentu sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Zginęła 14-latka. Śledztwo umorzone. Niedopałek był początkiem

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie 5 stycznia poinformowała, że postępowanie w sprawie pożaru przy ul. Popiełuszki zostało umorzone z powodu śmierci jedynego podejrzewanego. Jak ustalili biegli, przyczyną pożaru było nieumyślne zaprószenie ognia. Niedopałek papierosa spadł na wykładzinę, ogień błyskawicznie ogarnął całe mieszkanie. — Sprzyjały temu przeciąg i otwarte okna — mówią prokuratorzy.

Śledczy brali pod uwagę każdą możliwość

Tuż po pożarze wśród mieszkańców pojawiły się różne przypuszczenia. Mówiono o wybuchu gazu, podejrzewano zwarcie instalacji elektrycznej. Pojawiły się też pogłoski o celowym podpaleniu. Wszystkie te scenariusze zostały dokładnie sprawdzone przez śledczych i biegłych. Każdy z nich został ostatecznie wykluczony.

Zobacz też: Tragiczna śmierć 14-letniej Julii w pożarze. Sąsiedzi wstrząśnięci. "To było takie kochane dziecko..."

Julia próbowała uciec. Nie zdążyła

Feralnego dnia ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się w mieszkaniu. Opary dymu wypełniły cały pion. To właśnie on odciął drogę ucieczki mieszkańcom wyższych kondygnacji. 14-letnia Julia, próbując się ratować, pobiegła w stronę ostatniego piętra, gdzie znajduje się przejście do sąsiedniej klatki. Tam znaleźli ją ojciec i wujek. Nieprzytomną, wśród kłębów dymu. Mimo reanimacji, dziewczynki nie udało się uratować. Zmarła tego samego dnia wieczorem.

Zobacz też: Wielki smutek i mnóstwo łez. Tak wyglądał pogrzeb Julii, która zginęła w pożarze w Rzeszowie

69-letni właściciel mieszkania, w którym wybuchł pożar, został ewakuowany przez strażaków z balkonu. Miał poważne oparzenia, ponad 40 proc. powierzchni ciała. Zmarł niemal miesiąc później, 16 lipca, w szpitalu w Łęcznej.

Z budynku ewakuowano około 250 osób. Cały pion przez wiele dni był wyłączony z użytkowania: klatka schodowa, korytarze, mieszkania na kilku piętrach. Śledczy przez tygodnie zabezpieczali materiał dowodowy. Ślady zniszczeń widać w bloku do dziś.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Strażacy przy oknie mieszkania, w którym doszło do pożaru.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Akcja gaśnicza na wysokości. Pożar objął mieszkanie na czwartym piętrze.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Grób Julii. Dziewczynka zginęła próbując uciekać przez zadymioną klatkę.

/8

zso4.rzeszow.pl / -

Julia miała 14 lat. Jej śmierć wstrząsnęła mieszkańcami Rzeszowa.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Wypalone mieszkanie na czwartym piętrze. To tam rozpoczął się pożar.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Strażacy ewakuowali 69-latka z balkonu. Mężczyzna zmarł kilka tygodni później w szpitalu.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Cały pion bloku przez wiele dni był wyłączony z użytkowania. Ewakuowano 250 osób.

/8

- / LASKAR-MEDIA

Wejście do prokuratury w Rzeszowie. Śledztwo trwało ponad pół roku.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło