Data utworzenia: 24 listopada 2025, 18:42.
10 lat minęło od tragicznej nocy, w której w Poznaniu zginęła Ewa Tylman z Konina (woj. wielkopolskie). Dla bliskich zmarłej 26-latki to dziesięć długich lat oczekiwania na wyjaśnienie sprawy jej śmierci. — Każda rocznica jest bolesna, ale taka okrągła, tym bardziej. Wizyta na cmentarzu była bardzo trudna — mówi w rozmowie z "Faktem" Andrzej Tylman, ojciec zmarłej kobiety.
Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. w Poznaniu. Kilka miesięcy później w rzece odnaleziono jej ciało. Do dziś nie wyjaśniono przyczyn jej śmierci, a na ławie oskarżonych przed sądem, kilka już razy zasiadał kolega kobiety, Adam Z. Za każdym razem był uniewinniany. Feralnej nocy Ewa wracała z nim z imprezy firmowej w Poznaniu. Do domu jednak nie dotarła. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta żyła, gdy wpadła do rzeki. Prokuratura o jej zabójstwo z zamiarem ewentualnym oskarżyła Adama Z. Śledczy uznali, że mężczyzna nie pozbawił koleżanki życia z premedytacją, ale godził się z tym, że jego zachowanie mogło doprowadzić do jej śmierci. Adam Z. początkowo przyznał, że "zachował się jak tchórz i nie wezwał pomocy", gdy Ewa wpadła do rzeki. Potem jednak się z tego wycofał.
Poznań. Śmierć Ewy Tylman. Minęło 10 lat
Potem konsekwentnie unikał zeznań podczas kolejnych procesów. Ojciec Ewy Tylman przed każdym ogłoszeniem wyroku liczył na to, że Adam Z. zostanie skazany.
On jeden wie, co stało się mojej córce. Wie i nie mówi. Powinien odpowiedzieć, chociaż za nieudzielenie pomocy. To jest kpina, że wciąż chodzi wolno
— mówił "Faktowi" po jednym z uniewinniających wyroków.
Podczas ostatniego procesu prokuratura przestała obstawać przy zarzucie zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Chciała skazania Adama Z. za nieudzielenie pomocy. Sąd kolejny raz jednak uznał, że nie ma żadnych dowodów na winę kolegi Ewy.
To jest dla naszej rodziny dziesięć strasznych lat. Każda rocznica jest ciężka, ale ta wyjątkowo. Oczywiście byliśmy na cmentarzu. Było trudno, trudniej niż zwykle. Cały czas czekamy na to, żeby dowiedzieć, co się stało Ewie i musimy z tym żyć
— podsumowuje Andrzej Tylman w rozmowie z "Faktem".
Tymczasem czeka nas kolejny proces w tej sprawie. Będzie to już czwarte postępowanie. Po apelacji prokuratury sąd zdecydował o cofnięciu sprawy do ponownego rozpatrzenia. — Trudno już znaleźć siłę. Czeka nas kolejna sprawa. Jeszcze nie wiemy, kiedy — kończy ojciec Ewy.
Zobacz też:
Żałoba w prokuraturze. Nie żyje 55-letni śledczy. Prowadził ważne sprawy
Turystka w górach wpadła na niebezpieczny pomysł. Pomoc w ostatniej chwili. "Ciężka hipotermia"
/5
Archiwum Prywatne; P.F. Matysiak; Bartosz Jankowski / newspix.pl
Minęło 10 lat od śmierci Ewy Tylman.
/5
Archiwum Prywatne; P.F. Matysiak; Bartosz Jankowski / newspix.pl
Kobieta miała 26 lat.
/5
P.F.Matysiak / newspix.pl
Grób Ewy Tylman w Koninie.
/5
- / Materiały policyjne
Nie wiadomo, jak dokładnie zginęła Ewa.
/5
P.F.Matysiak / newspix.pl
Ojciec Ewy, Andrzej Tylman, cały czas liczy na wyjaśnienie okoliczności śmierci córki.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Newsletter
Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

1 miesiąc temu
28


English (US) ·
Polish (PL) ·